Jest piatek, 16:00. Zamykasz laptopa z postanowieniem, ze ten weekend bedzie inny. Wyjedziecie. Gdzies. Tylko gdzie, zeby nie skonczyc w korku na S7 razem z polowa Warszawy, nie zaplacic fortuny za nocleg w zatloczonej wsi i wrocic w niedziele bardziej zmeczonym niz przed wyjazdem?
Zebralismy najpopularniejsze kierunki weekendowe z Warszawy, sprawdzilismy realia - czas dojazdu, tlok, ceny, co faktycznie mozna tam robic - i dodalismy jeden kierunek, o ktorym wiekszosc warszawiakow jeszcze nie wie. Zaczynamy.
Mazury - piekne, ale nie w sierpniu
Mazury to klasyk i trudno sie dziwic. Tysiace jezior, lasy, mozliwosc plywania i kajakowania - to brzmi idealnie. Problem zaczyna sie w momencie, gdy wyobrazisz sobie, ze na ten sam pomysl wpada okolo 200 000 innych osob w ten sam weekend.
Dojazd z Warszawy do Gizycka to srednio 2,5 - 3 godziny w normalnych warunkach. W sezonie letnim, w piatkowe popoludnie, mozesz spokojnie dodac do tego kolejna godzine lub dwie. Noclegi w popularnych miejscach rezerwuje sie z kilkumiesiecznym wyprzedzeniem, a ceny w szczycie sezonu potrafia byc trzy razy wyzsze niz poza nim.
Mazury sa warte odwiedzenia - ale nie w lipcu ani sierpniu i nie w weekend. Jesien albo pozna wiosna to zupelnie inna historia.
Zakopane - korki i ceny jak w Alpach
Zakopane to bodajze najbardziej przeciazony turystycznie punkt w Polsce. Dojazd z Warszawy zajmuje okolo 3,5 - 4 godziny - i to tylko wtedy, gdy wyjedziecie przed switem albo bedziecie miec wyjatkowe szczescie. Kazdy weekend od wrzesnia do marca, plus cale wakacje, to niemal gwarancja korka na Zakopiance.
Krupowki w sobotnie popoludnie to doswiadczenie, ktore trudno nazwac odpoczynkiem. Restauracje pelne, parkowanie - dramat, noclegi drogie. Tatry sa piekne i warte kazdego kilometra - ale zaplanowane z glowa, z duzym wyprzedzeniem, poza szczytem sezonu.
Bieszczady - daleko, ale warto
Bieszczady maja w sobie cos magicznego - i mniej tloku niz pozostale kierunki. Problem jest jeden: odleglosc. Z Warszawy to okolo 350 - 400 km, czyli minimum 4 godziny jazdy w jedna strone. Na weekend to znaczy, ze spora czesc czasu spedzasz w samochodzie.
Jesli masz minimum 4 dni - jedz bez zastanowienia. Na typowy weekend z piatku do niedzieli Bieszczady sa logistycznie wymagajace. Chyba ze mieszkasz blizej Rzeszowa lub Lublina - wtedy rownanie wyglada zupelnie inaczej.
A co, jesli powiemy Ci, ze jest miejsce 140 km od Warszawy?
Dolina Narwi w okolicach Lomzy. Prawdopodobnie nie miales tego w swoim weekendowym repertuarze - i wlasnie dlatego warto tu przyjechac.
140 km z Warszawy, czyli mniej niz 2 godziny drogi. Droga nie prowadzi przez zadne wloty na popularne trasy, wiec korki to tutaj zjawisko praktycznie nieznane. Mozesz wyjechac w piatek po pracy i byc na miejscu przed zachodem slonca.
Co tu robic? Spluwy kajakowe na spokojnej rzece, rozlewiska i laki na ktore nie mozna trafic nigdzie indziej w tej czesci Polski, lasy z losiam i ptakami, rower po Lomzynskim Parku Krajobrazowym, gotycka katedra w Lomzy i lokalna kuchnia. I cisza - prawdziwa, bez sasiadow za plotem i animatorow z mikrofonem.
Porownanie weekendowych kierunkow z Warszawy
Mazury - 2,5 - 3 h jazdy (plus korki w sezonie), duze tloki latem, wysokie ceny, swietne jeziorowanie.
Zakopane - 3,5 - 4 h jazdy, korki na Zakopiance, bardzo drogie noclegi, nieprzyjemny tlok na Krupowkach w sezonie.
Bieszczady - 4 h jazdy, mniej tlumu, magia gwaltu, ale za daleko na krotki weekend.
Dolina Narwi / Lomza - niecale 2 h jazdy, bez korkow, spokojnie, nieodkryta przez masy, ceny znacznie nizsze niz w popularnych kurortach.
Jak zaplanowac weekendowy wypad do Doliny Narwi?
Piatek wieczor: przyjazd, pierwsze spojrzenie na gwiazdy nad Natwa (brak swiatla miejskiego robi tu robote), rozpalenie ogniska.
Sobota: spluyw kajakowy Narwia - kilka godzin na spokojnej wodzie, obiad w Lomzy, wieczor na zewnatrz.
Niedziela: poranek na trawie, rowerem na wzgorze z widokiem na cala dolinę, powrot do Warszawy przed wieczorem - bez korkow, bo wieksosc turystow wraca z innych kierunkow.
Prosto, dobrze zorganizowane i bez stresu. I za dwa tygodnie masz ochote wrocic - tym razem moze jesienia, zeby zobaczyc jak to samo miejsce wyglada w innym swietle.
Sprawdz dostepne terminy i zarezerwuj pobyt w Ostoi Narwianskiej →
